|
Menu
Aktualizacja 2011-10-18 22:22:49 | ||
![]()
Witam na mojej stronie internetowej. Znajdziesz tutaj dużo ciekawych informacji na temat mojego hobby, jakim jest kolarstwo amatorskie.
![]()
|
2011-10-18 22:22:14 Sezon 2011 część III |
|
W tej części kolejne wyścigi ale tym razem bez zbędnego rozpisywania się. I tak oto 19.06.2011r. start w MTB Kargowa 2011. Wyścig w ramach cyklu Lubuskie GP MTB i Kaczmarek Electric MTB. Do przejechania 2 okrążenia po około 30 km każde. Tego dnia była dosyć niepewna pogoda, trochę wiało i przelotnie padało. Przejechałem jedna pętle, na resztę brakło sił i chęci. Dał się we znaki miesiąc nieregularnych treningów. Ostatecznie zająłem 50 miejsce w Open i 14 w M2. 26.06.2011r. tym razem nie musiałem jechać daleko ponieważ wyścig odbywał się w Zielonej Górze a dokładnie na terenach otaczających MOSiR na sulechowskiej. Wyścig w ramach Lubuskiego i Zielonogórskiego GP MTB. do przejechania 8 okrążeń po około 6 km. Trasa szybka, piaszczysta i płaska. Jechało mi się całkiem fajnie. Na mecie pojawiłem się jako 31 OPEN i 7 M2. Kolejny wyścig odbył się 10 lipca 2011r. w Ochli koło Zielonej Góry. I tutaj zanosiło się że nie będzie lekko bo trasa była bardzo pofałdowana. I tak też było. Podjazdy zrobiły swoje, trochę się wymęczyłem ale przejechałem cały dystans zajmując 43 miejsce w OPEN i 13 w M2. 17.07.2011r. tym razem jechaliśmy w Łagowie Lubuskim. Bardzo malownicza 32 kilometrowa trasa poprowadzona wokół łagowskiego jeziora nie sprawiała większych problemów. Od startu trzeba było ostro pedałować gdyż tempo było wysokie. Pod koniec na jednym skrzyżowaniu ktoś pozmieniał strzałki i cześć startujących pomyliła trasę ale mi szczęśliwie udało się pojechać właściwą drogą. Zaliczam ten start do udanych. 39 miejsce w OPEN i 7 M2. Tym oto sposobem doszedłem do jednego z najważniejszych moich wyścigów a raczej maratonu w tym sezonie - Klasyk Kłodzki 2011 ale o tym w następnej części. C.D.N |
|
2011-10-10 21:48:42 Sezon 2011 część II |
|
Pierwszym wyścigiem w ramach Lubuskiego i jednocześnie Zielonogórskiego GP MTB był wyścig w Drzonkowie. Trasę taką samą jak w poprzednim sezonie wyznaczono w lasach w pobliżu Wojewódzkiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Do pokonania mieliśmy 6 w miarę płaskich i szybkich okrążeń. Pogoda tego dnia dopisała, na starcie który zaplanowano na godzinę 11 stawiła się spora grupa kolarzy. Punktualnie o 11 sędzia dał sygnał do startu i pojechaliśmy. Najmocniejsza grupa od początku narzuciła mocne tempo ale ja postanowiłem jechać swoje i zobaczyć ja sytuacja się rozwinie. Był to dobry pomysł ponieważ całą trasę przejechałem w miarę dobrym stanie :) zajmując ostatecznie 34 miejsce w klasyfikacji open i 10 w M2. Jak na początek mojego pierwszego sezony wyścigowego MTB to myślę że wypadłem nienajgorzej. Po wyścigu oczywiście kiełbaska regeneracyjna losowanie nagród chwila rozmowy z kolegami i pora jechać do domu przygotowywać się do kolejnego startu do którego pozostał tydzień. Drugim wyścigiem z cyklu Lubskiego GP MTB i jednocześnie Kaczmarek Electric MTB był wyścig w Sulechowie. Dzień wcześniej popadało i zanosiło się na to, że na trasie będzie sporo błota i będziemy się trochę ślizgać. Na starcie stawiło się ponad 200 zawodników w tym czołówka polskich maratończyków z Andrzejem Kaizerem na czele. Wszyscy do pokonania mieliśmy 3 okrążenia po około 20 km każde co w sumie dało 66 km walki z wiatrem błotnistymi podjazdami i z samym sobą. Pierwsze 2 kółka jechało mi się dobrze, trzymałem się z pięcioosobową grupką i wspólnie jechaliśmy do przodu. Jednak na trzecim okrążeniu "odcięło mi prąd" co było efektem tego że przed wyścigiem za mało zjadłem. Po kilkukilometrowej męczarni dotarłem do mety zajmując 66 w open i 23 M2. Cieszyłem się, że to już koniec bo było ciężko. Kolejnym etapem mojej przygody z MTB w tym roku miały być wyścigi w Gubinie i Krośnie Odrzańskim jednak niespodziewanie zostały odwołane wiec miałem ponad miesiąc przerwy w startach. Los tak chciał, że w tym czasie znalazłem się na Mazowszu i postanowiłem wystartować w Legia MTB Maraton w Nowym Mieście koło Płońska. Z warszawy wyjechałem już o 7 rano żeby na spokojnie dojechać na start. Trasę wyznaczono po malowniczych okolicach Nowego Miasta. Na starcie pojawiło się jeśli dobrze pamiętam około 60 uczestników. Niewiele, myślałem że będzie nas więcej. Start punkt 11, tego dnia było bardzo gorąco, żar lał się z nieba. Od początku ruszyłem ostro do przodu i po około 3 km jechaliśmy już tylko w czterech. Zdziwiłem się strasznie. Po pewnym czasie dojechało do nas jeszcze kilku zawodników. Na trasie zaczęły się pierwsze piaszczyste odcinki na których ostro wiało i tak nasz peleton się trochę porozrywał. Zostałem z tyłu i swoim tempem jechałem do mety pierwszego okrążenia. W pewnym momencie przejeżdżając przez leśny odcinek najechałem na patyk który nieszczęśliwie wkręcił mi się w tylną przerzutkę. Zmuszony byłem się zatrzymać i go wyciągnąć. W tym całym pośpiechu nie zauważyłem, że skrzywiłem hak od tylnej przerzutki i tak oto po przejechaniu pierwszego okrążenia hak pękł i nie byłem w stanie już dalej jechać. Ostatecznie sklasyfikowano mnie na najkrótszym dystansie 21 km zajmując 1 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Podsumowując ten start spodziewałem się po nim czegoś więcej. Niestety rozczarowany byłem organizacją zawodów a w szczególności słabo zabezpieczonej trasy co momentami stwarzało zagrożenie dla kibiców jak i startujących. Pierwsza awaria w tym sezonie. Mam nadzieję, że się więcej nie powtórzy. C.D.N. |
|
2011-09-26 23:19:02 Sezon 2011 część I |
|
Tegoroczny sezon powoli zbliża sie ku końcowi, wiec najwyższy czas aby zacząć nadrabiać zaległości na stronie a nazbierało się ich sporo. Tak więc zacznę od początku
:) czyli od stycznia 2011. Wtedy to zaplanowałem mniej więcej kalendarz startów na nadchodzący rok i wraz z chłopakami z Rant Teamu zacząłem przygotowania do
sezonu :). Cały styczeń, polowe lutego i marzec w mrozie, ciemnościach czasami w śniegu pokonywaliśmy kolejne kilometry. W kwietniu miałem w planie wystartować
w Piekle Przytoku jednak zmogło mnie przeziębienie i niestety musze odłożyć to na przyszły rok. Całe szczęście tydzień później czułem się już wyśmienicie i pojechałem
do Luben w Niemczch aby wziąć udział w Spreewald Marathon 2011. Do przejechania
mieliśmy 220 km w okolicach Cottbus. Jak co roku w maratonie bierze udział bardzo
dużo kolarzy i tak oto w prawie 300 osobowym peletonie pokonywaliśmy kolejne kilometry płaskiej ale bardzo malowniczej trasy. Pogoda tego dnia dopisała, noga
się kręciła, czuć była efekty zimowych treningów. Jechało mi się bardzo dobrze, cały czas w pierwszej części peletonu. Po ponad 6 godzinach dotarłem do mety. Zmęczony,
zadowolony. W nagrodę dostałem złotego ogórka :). To już chyba 4 w mojej kolekcji. Spreewald Marathon już na stałe wpisał się w kalendarz moich startów
jako dobre
rozpoczęcie sezonu.
GALERIA - Spreewald Marathon 2011Po powrocie chwila na regenerację sił i ruszam z kolejnymi treningami bo już
za trzy tygodnie w maju czekały mnie pierwsze starty w Lubuskim Grand Prix MTB
Amatorów. |
------------------------------------------------------------------------